Miniona noc na parkietach NBA przyniosła komplet pięciu spotkań preseason. Podczas gdy starterzy zaliczali klasyczne kilkanaście minut na podtrzymanie rytmu, drugi i trzeci garnitur toczyły zacięte boje o każdy metr parkietu. Oto pełne podsumowanie najważniejszych wydarzeń z nocy z 7 na 8 października.
Indiana Pacers – Minnesota Timberwolves 123:112
Pacers wchodzą w preseason dokładnie tak, jak przyzwyczaili swoich kibiców – grając z bezczelną swobodą na obwodzie i błyskawicznie przechodząc z obrony do ataku. Zespół z Indiany wręcz rozstrzelał Timberwolves z dystansu, pakując rywalom 17 trójek na rewelacyjnej, ponad 53-procentowej skuteczności. Pierwsze skrzypce w ataku grał Aaron Nesmith, który w niecałe 16 minut zdobył 19 punktów (4/6 za trzy), a świetną zmianę dał Jay Huff (16 pkt). Po stronie Timberwolves osamotniony Anthony Edwards zdobył 19 punktów, jednak grę zespołu z Minnesoty kompletnie posypały koszmarne błędy własne. Aż 19 strat popełnionych przez Timberwolves napędziło kontry Pacers, a katastrofalny występ Jonathana Kumingi (2 punkty, 1/9 z gry) odebrał gościom jakiekolwiek argumenty na odrobienie strat.
Oklahoma City Thunder – Milwaukee Bucks 126:128
To było zdecydowanie najbardziej szalone i widowiskowe starcie tej nocy w Paycom Center. Zanim do głosu doszła druga piątka, absolutne show dał Aday Mara. Młody podkoszowy Thunder zagrał mecz perfekcyjny – spędził na boisku 25 minut i trafił wszystkie 10 rzutów z gry, kończąc zawody z dorobkiem 22 punktów i 6 zbiórek. W ataku wspierali go Bennett Stirtz (20 punktów, 4/7 za trzy) oraz Shai Gilgeous-Alexander, który w zaledwie 18 minut wrzucił 17 punktów, nie myląc się z obwodu (3/3). Bucks potraktowali jednak końcówkę poważnie i odpowiedzieli ogromną fizycznością w pomalowanym. Zespół z Milwaukee wyrwał zwycięstwo dzięki świetnej postawie Mylesa Turnera (19 pkt) oraz kapitalnemu double-double Kel’ela Ware’a (18 punktów, 12 zbiórek), którego ponowienia na atakowanej tablicy przypieczętowały dwupunktową wygraną gości.
Chicago Bulls – Phoenix Suns 124:117
Mecz w United Center stał pod znakiem szybkiej, ofensywnej koszykówki, w której Bulls zaprezentowali świetną kulturę gry pozycyjnej i aż 30 asyst w całym zespole. Gospodarze mieli aż sześciu zawodników z dwucyfrowym dorobkiem punktowym, na czele z Calebem Wilsonem (15 pkt) oraz Matasem Buzelisem (14 pkt). Zdecydowanie najgłośniejszym wątkiem tego spotkania był jednak strzelecki dramat Devina Bookera. Lider Suns spędził na parkiecie 22 minuty i miał wybitnie rozregulowany celownik – trafił zaledwie 3 z 14 rzutów z gry, w tym okrągłe 0 na 8 z dystansu. Phoenix próbowało ratować wynik indywidualnymi szarżami Dillona Brooksa (24 punkty, 7/9 z gry), ale chaos w defensywie zmienników Suns w czwartej kwarcie pozwolił Bulls na bezstresowe dowiezienie wygranej
Portland Trail Blazers – Golden State Warriors 123:118
Warriors przyjechali do Moda Center w wybitnie rezerwowym składzie – Steve Kerr dał wolne całej czołówce, zostawiając w domu Curry’ego, Greena czy Horforda. Ciężar prowadzenia gry wzięli na siebie zawodnicy szukający swojej szansy: Miles Kelly zdobył 24 punkty (6/11 za trzy), a Dalen Terry otarł się o triple-double (23 pkt, 8 zb, 9 ast). Zwycięstwo powędrowało jednak do Blazers, gdzie bardzo dojrzały mecz rozegrał Deni Avdija (23 punkty, 9/13 z gry). Z polskiej perspektywy kluczowy był występ Jeremy’ego Sochana – Polak wszedł z ławki na zaledwie 9 minut, ale wykorzystał ten czas co do sekundy, zdobywając 10 punktów (2/2 za trzy) i meldując się ze wskaźnikiem +12 w rubryce +/-.
Memphis Grizzlies – Orlando Magic 118:122
Mecz bez większej historii, w którym obaj trenerzy przetestowali mocno rozszerzone składy. O wygranej Magic zadecydowała szersza kadra oraz wyższa skuteczność w rzutach z dystansu. Najjaśniejszym punktem zespołu z Orlando był Tristan da Silva, zdobywca 19 punktów (4/10 za trzy), wspierany przez skutecznego pod koszem Wendella Cartera Jr. (13 pkt). Grizzlies odpowiadali zrywami Ty Jerome’a (17 pkt) oraz energią Camerona Boozera (16 pkt, 6 zb), jednak w zaciętej końcówce opanowanie na linii rzutów wolnych pozwoliło gościom z Florydy wywieźć wygraną.




Dodaj komentarz